|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|
sobota, 05 listopada 2011
Kłamstwo
NO HAJ!
Po nieobeczności długiej jak wszystkie sezony Bold & the Beautifull powracam. Czemu? Bo przyszedł czas depresyjnej jesieni!!! HURRA, HURRA, HURRA- krzyknęli wszyscy chętnie! Tylko na co tu narzekać? Nie ma co się smutać gdy przeżywa się PRAWDZIWĄ ZŁOTĄ JESIEŃ (no i jest ciepło jak na październik/listopad). Więc jak patrze na jakąś ofiarę losu zastanawiam się że to już nie jest sprawa pogody tylko coroczny nawyk. Dziś o kłamstwie. O pierdolonych kłamcach, o fałszywych ludziach-dziwkach, o fejku, o dwulicości, whateva. 1. Czemu kłamiemy? Bo chcemy ukryć jebaną prawdę przed światem! To samo robi nastolatek ćpiący gdzieś po melinach fete, to samo robi polityk przy korycie, to samo robi załoga samolotu. Jedni w słusznej sprawie, drudzy nie. Jedni po to żeby odbiorca usłysza to co chce usłyszeć(da nam spokój i będzie myślał jaki to on nie jest madafakazajebisty), drudzy w żywe oczy pierdolą głupoty żeby nie wpaść w kłopoty. Jedni wstydzą się tego co zrobili, kim są, gdzie mieszkają, że są biedni, drudzy wymyślają niestworzone bajki o swojej nieprzeciętnej zakurwistości i na dodatek robiąc z siebie bohatera. Jedni kłamią w żywe oczy, drudzy na sex-czatach. Czasami chcemy przedstawić się w lepszym świetle, czy być jak nasz autorytet. Albo sami chcemy być autorytetem dla kogoś. Lubimy się tez komuś przypodobać, więc aby wejść w jakąś grupę społeczną (do której z różnych względów nie należymy) trzeba trochę nagiąć rzeczywistość. 2. Jakie są skutki kłamania? Prawda wcześniej czy później i tak wyjdzie (sprwadzone). Chyba nawet jest to udowodnione naukowo- true story! Nie kłamię. Teraz pewnie utwierdziłeś/aś się w tym że kłamię. Skutki są chujowe. Zależy od sytuacji: okłamianie nauczyciela, dziewczyny, rodziców, szefa, brata, siostry, friendsa, kumpla, kupca, narodu, sędziego, miłej pani Krysi ze spożywczaka, rzeźnika, drwala, ochroniarza, policjanta, sekretarki, urzędnika skarbowego. Z tych wszystkich osób zrobiłem w chuja... 10 osób... Na 18. Ładny wynik. Nie ma to tamto. Wszystkich z miejsca przepraszam. LOLZ!
W każdym razie kłamać warto. Dla chwili wytchnienia, dla korzyści, dla zdobycia informacji, dla kogoś. Z miłości, z rządzy zemsty, z nienawiści. Tylko nikt nie uwierzy w słabe kłamstwo. Ja to chyba dar kłamiania wyssałem z mlekiem mamy. No kurwa. Nawet pisząc ten post kłamałem. Robie to automatycznie. Są małe kłamstewka, "To było tylko jedno piwko" lub wielkie kłamstewa w stylu "Katyń to wina nazistów!". Zwłaszcza ludzie którzy cierpią na "jesienną" depresję kłamią, dlatego że sami nie wiedzą co im jest, a pieprzą te swoje głupoty. Takie życie. Kończąc- idźcie, szerzyć miłość, kłamiąc, nie przejmując się jesienią i cieczyć się życiem, bo przecież mogliście urodzić się jako cyganie, a ci to mają przerąbane. PA!
środa, 25 maja 2011
MWK TO DNO!!!!
łuhu, 25.05 bondziorno! słonko świeci, już zaraz czerwiec, brak kasy, więcej włosów na ciele- czyli skrót ostatnich m-cy. W ostatni łikend była zajebista pogoda. Zwłaszcza w piątek, sobotę i niedzielę. no kurwa, szok. Tak serio. dziś będzie temat przyziemny. Bardzo. W chuj. W chuj bardzo przyziemny tematos. Parę dni temu w moim pięknym aczkolwiek smutnym jak pizda mieście był MWK. MARSZ WYZWOENIA KONOPI aka MARSZ GIMNAZJALISTÓW I ENTUZJASTYCZNYCH AKTYWISTÓW ŻEBY SE POLANOSWAĆ JACY TO ONI NIE TACY GANDZIARZE aka MARSZ NIEDAJĄCY EFEKTÓW OD PARU LAT W CELU ZALEGALIZOWANIU KONOPI. Z chęcią wymyśliłbym jeszcze pare takich tekstów. Ale jeszcze moment i by mne też szlag trafił. NO KURWA. Rzecz pierwsza: facbook.com, czyli najsłynniejszy portal społecznościowy świata, niektórym zastępujący całe życie. Żeby nie strzępić jęzora fejsbukowa społęczność dzieli się na poniższe kategorie:
zaliczam się do punktu trzeciego, no ale cóż ktoś musi mieć ten gust. Gdy widzę jak gimnazjaliści, którzy jedynie zaniżają poziom takiego marszu, zapisują się na fejsbuku do tego http://www.facebook.com/?sk=events&ap=1#!/event.php?eid=191582020876960 wydarzenia, to brakuje mi słów.
Rzecz druga: "Biorących udział" było blisko 1 500 ludziów. Na marszu było 400 ludziów nie jak mrówków. Co się stało?! Rodzice nie pozwolili, czy "biorę udział" żeby być cool i zajebistym świrem? HEJT, HEJT, HEJT! Rzecz trzecia: Jak tak patrzyłem na zdjęcia, to zawsze myślałem że te marsze to jest rzeczywiście samowolka, jaranie ulatuje kilogramami sześciennymi w powietrze wypierdalając dziure cannabisową, spodziwałem się zjaranych gimnazjalistów, a tak to... jeden gość palił z shishy, reszta szła i jedynie darła mordy "Sadzić, Palić, Zalegalizować!". Jak już ktoś jest na takim marszu(i pali MJ) to niech przynajmniej zapali, dla poparcia. Rzecz czwarta: Organizacyjnie do dupy. Podsumowanie: LEPSZY JEST JEDEN MARSZ W ROKU W W-WIE NIŻ 20 MARSZÓW W INNYCH MIASTACH.
Wielu ludzi gdy mnie widzi kojarzy mnie tak: - ćpun (pewnie ma brudną strzykawkę z jeszcze bardziej brudną igłą); - brudas (ma takie dziwne włosy pewnie ich nie mył); - rasta (wgl. kto z tych ignorantów wie co to jest?); - "-jesteś dziwny" "-(wtf?) taa, a ty jesteś normalny/a" "- na ja jestem szalony/a w pozytywnym znaczeniu!" facep,
więc w poprzedni łikend oraz przed/po nim wielu ludzi pytało się mnie, kszzz "ty idziesz na marsz?" kszzzz, na co ja odpowiadałem, kszzz "nie" kszzzz. I tutaj nasz wzór się rozrasta. Jedyni mówili, kszzz "aaaaaale zjebałeś"(1) kszzz, a drudzy, kszzz "dlaczego?"(2) kszzzzz. Na pierwsze nie opdowiadałem(polemika z debilem nie przysparzam mi ŻADNEJ KURWA SATYSFAKCJI!) a na drugie, kszzz "jestem za legalizacją, ale nie w takiej formie" kszzz.
Ogólnie te marsze to jest jeden wielki pic na wode, fotomontaż. MWK są organizowane jakoś od 2004r. W tym czasie przez ulicę W-wy przewinęło się setki tysięcy prawdziwych aktywistów czy gimnazjalistów. Co roku przed głównym marszem było mówione coś w rodzaju "JUŻ NIE DŁUGO RZĄD ULEGNIE NASZYM SIŁOM, SIŁOM DOBRA! JUŻ NIEDUŁGO BĘDZIEMY MOGLI DELEKTOWAĆ JOINTEM PRZECHODZĄC OBOK KOMISARIATU POLICJI. I TO LEGALNIE!" i takie tam gówna. Parę miesięcy temu pojawiła się sławny spot "Apel dla parlamentarzystów" Akcję poparli muzycy, aktorzy, reżyserzy itd. To ONI "weszli" do sali plenarnej, zamiast stać przed nią i wydzierać w niebogłosy jak barany wcześniej wspomniane hasło. To ONI wzięli się za to na poważnie. To ONI zyskali poparcie polityków. To ONI przedstawili jasno to czego kurwa chcą! Nie jakieś pojebane emweki! Dla porównania: Będę srał w gacie jak na chate wbije mi psychol z karabinem maszynowem w ręku i dynamitem przyklejonym czarną folią do jego brzucha razem z zegarkiem obok, zespojone razem. Będę srał w gacie jak ten psychol będzie napierdalał na oślep ze swojego karabinu i będzie krzyczał że zapierdoli całą moją rodzinę. Ale nie będę srał w gacie gdy ten sam gość będzie stał przed moim domem, napierdalając w nowe pikne zielone ściany, a przy okazji postrzeli się w stopę(co robili często organizatorzy marszów np., gdy rok temu sponsorem był SmartSzop, jeden z większych dystrybutorów dopalaczy w naszym kraju), a laski dynamitu, zamiast laskami dynamitu będą laskami cukru.
Może na dziś koniec? Nie. Podsumowanie wszystkiego.
JEBAJCIE MARSZE, LEPIEJ IŚĆ NA MELANŻ
pa :*
wtorek, 25 stycznia 2011
PROLOG: Ludzie
25 stycznia, 2011r. Już 2 dzień choroby, zapalenie płuc. Ale tego co się działo dzień przed pierwszymi, pięciominutowymi, atakami kaszlu nie będę żałował. Mam co do tego pieprzonego zapalenia mieszane uczucia. Co prawda ferie już mam, ale imprezowanie jest pod znakiem zapytania. A tyle się będzie działo. Ehh. Jak dziwnym stworzeniem jest człowiek, może domyśleć się jedynie istota nim nie będąca. Bo jako że człowiek sądzi że jest naj, naj, naj i naj, nie widzi swoich wad, a jeżeli widzi, są one złudne. Likka zmiana klimatu. Likka wojna w Iraku. Likka konstytucja z dnia 3-ego maja z 1791r. Likka rok 1989, czy rok 1980. Ilu widzi to czego nie powinni widzieć? To czego nie znajdziemy w TV, radiu, gazetach, ulotkach, plakatach na murach, internecie, dokumentach, sztuce, Biblii, gwiazdach, trawie, wnętrzu ziemi, 16 000km nad poziomem morza. Tylko pytanie czym to jest? Jaka jest największa wada człowieka? Coś czego nie widzimy...
środa, 05 stycznia 2011
wspomnień cz.2
Yo, yo, yo, yo, ayo! Człowiek spokoju nie ma nawet. Nie dość że przed samym sylwestrem (gdzie (niechlubnie) spiłem się jak świnia) ktoś musiał zrobić domówke, to jeszcze jutro tez bedzie domóweczka. I coś czuję że nie pozostaniemy w domu, tylko wyjebiemy na tripa. Przydałoby się przypomnieć sobie sylwestra. Bo coś wersje mamy inne. W każdym razie silnym bodźcem przypominającym mi będą: -2x0,5 Finlandii -2x05 żołądkowej -11km marszu o 10 rano w nowy rok(kuźwa zaczynac rok od takiego tripu, na takim kacu... przejebane) -Dąbrowa Więc gdy tylko za 20 lat gdzieś, nie wiadomo gdzie, usłyszę nazwę tej wsi, gdzie nie ma zasięgu, od razu pomyślę "hmmm, sylwester 2010r., dobre czasy".
Deja Vu... według naukowców od 30% do 96% populacji doświadczyło tego... zjawiska? Bo niby czym to jest? Nie raz miałem ten szit. Głównie, mózg mi przypomina o tym, że już to gdzieś widziałem w śnie. Więc gdy tylko mam Deja Vu wiem że spałem, widząc to wcześniej. Ale to jest chujowe, byłeś tam, ale ciebie tam nie było. Któraś półkula robi se żarty. No kurwa żartowniś. Że niby jakieś zaburzenia, że niby coś z padaczką, sth likka petit mal u dzieci. Że niby jakieś pieprzone prądy w mózgu. CZYLI WSZYSCY JESTEŚMY CHORZY NA MÓZG!!!!!!!!!!!!!!! Zajebiście. I jeszcze z wikipedia.pl:
To jest już całkiem przejebane, szerokości na drodze, bajo. No dobra, dzieciaki, wracając na ziemię. Wiadomo, im osoba starsza( nie licząc petit mal) tym mniej odporna na ten okrutny świat, więc bardziej doświadcza takich wspomnień. Ludzie cierpiący na choroby mózgu też mają częstrze objawy.
Nie takie Deja Vu straszne, jak je malują. Ale właściwie skoro wiedzą jak już jest z tym szitem, po co robią jeszcze badania na zwierzętach? Bo wymyślą coś nowego? Było (i jest) już tyle wersji tłumaczenia tego wspomnienia, że jakaś na bank jest właściwa, a oni dalej robią badania. Ambicja?... Chuj, właśnie nic nie kombinują, dalej próbują odkryć przyczynę, tylko byście spiskowali, co? ... A może jednak?.... Najbardziej dziwi mnie to że kiedys dokłądnie pamiętam jak śniłem co się wydarzy, mogłem sobie to spokojnie przypomnieć. Ahhh, ten jebany mądry mózg, znowu płatał figle. Tak sobie myślę że takie wspomnienie może mieć przyczyny w powstaniu guzów w mózgu i na odwrót. Może jest to jeden z takich powodów, może nie, ale według mojego w chuj autorytetu jest to dobre. Aż wcisne Lubie To. Już. Wszyscy pewnie też wiedzą że chodzi o opóźnienie jedenej półkuli względem drugiej. Chodzi nawet o te 0,110, ale opóźnienie jest. Mamy połówkę A i B. Gdy połówka A przestaje ogarniać, połówka B zapierdala dalej, dalej normalnie działając. Kiedy połówka A dogania połówkę B, ogarnia się i powstaje wspomnienie Deja Vu. Czaisz baze? Przynajmniej tak to jest z mioch w ogóle nie zaobserwowanych... badań. Taka teoria ma. A co jakby tak złapać ten moment, gdy "śnimy" o tym co się dopiero stanie? Coś jak LD czy tam OBE, nie pamiętam które to które. Świadomy sen. To byłoby DOBRE, YO!
Dobra dzieciaki, dziecinko, ludzie mądrzy. Na dziś koniec, AYO!
środa, 29 grudnia 2010
wspomnień cz.1
Zimno i pada śnieg. Odwilż. Zimno i pada śnieg. Odwilż. Zimno i pada śnieg. Odwilż. Zimno i pada śnieg. Odwilż. Zimno i pada śnieg. Odwilż. Zimno i pada śnieg. Odwilż. Zimno i pada śnieg. Odwilż. Zimno i pada śnieg. Odwilż. Zimno i pada śnieg. Odwilż. Zimno i pada śnieg. Odwilż. Zimno i pada śnieg. Odwilż. Zimno i pada śnieg. Odwilż. Zimno i pada śnieg. Odwilż... I tak kurwa cały czas. No ale co człowieku poradzisz. Wiedziałem że to z tym "globalnym ociepleniem" to jedna wielka lipa. I myślę tak nie ze względu na tak dziwną zimę.
No dobra mamy tamat, trzeba go troszkę zrealizować. Wspomnienia. Są te dobre i te złe, te wzbudzające w nas złość, podniecenie, uśmiech na twarzy. Ile razy łapałem się myśląc o czymś miłym i uśmiechając się przy tym. Na bank musi to dziwnie wyglądać np. w autobusie, ale nevermind. Wspomnienia może przywołać coś do czego mamy przywiązanie, jakiś przedmiot, ulubiony utwór, bodziec z zewnątrz etc. Np. słuchając ze starego magnetofonu Unitry ZRK ZK-145 głosów dziewczynek, które miał po 2,3,4,5,6,7,8,9 lat na pewno moja siostra czy rodzice musieli sobie przywołać jakieś wspomnienia, z tamtych lat, okresu. Siostra na pewno przypomniałą sobie dzieciństwo i zabawy z tym czasem związane. Rodzice sobie przypomnieli jak to mieć 2 córki, a ich syn albo właśni był w drodze, albo właśnie płakał w tle(tak też się załapałęm więc najabrdziej aktulane nagranie to .93 rok). Teraz zobaczmy inny przykład. Upadek. Na lodzie. Coś w deseń "ALE URWAŁ!!!!!1". I jeszcze gdy wszyscy się z ciebie śmieją. Tzn. wszyscy którzy to widzieli, a to że staliśmy chyba w 10 osób, a wybuch śmiechu można porównać z konatktem ziemi z przed momentem spadającą bombą atomową. Dziewczynie na bank zrobiło się przykro. No al jak się nie zaśmiać? Nawet gdybym ja się takj wyjebał, to bym się śmiał. Ale nie każdym na dystans. To wspomnienie jedni mogą zaliczyć do tych złych, wzubacących wstyd. Ale z drugiej strony kto się kiedyś nie przewrócił na lodzie?! Inne wspomnienie. Hmmmm... Może coś z dzieciństwa. Albo nie, coś aktualnego i dodatkowo dodajmy do tego jakiś bodziec. Koszulka. Biała. Z dwoma literami (LA) na środku. Brudna od farby. Żółtej farby. Na dupie właściwie. Koniec 3kl. tego porąbanego gimnazjum. Toooo były dobre czasy. Nowo poznani dziwni ludzie, z dziwną natarczywością zadający pytania, dziwnie śmiali i otwarci. Nie że mi się nie podobało. To były dobre czasy...
ONE!
czwartek, 23 grudnia 2010
dziś wpis bez tematu i bez wulgaryzmów
Ja tam żadnych świąt nie czuje. Może ze względu że tak szybko przyszły, a ja byłem zajęty czym innym? Wszyscy się jarają, "OOOOO, ŚWIĘTA ZA NIEDŁUGO!!!!!", "OOOOO, SYLWESTER ZA NIEDŁUGO!!!!". Nuuuuuuuuda. Jakieś zajebiście świątecznej atmosfery też nie czuję. Myślę że gdyby nie wszechobecna komercjalizacja świąt i kobiety krzątające się po kuchni, to bym nawet się nie domyślił że są święta. Nawet choinki nie mam na chacie. Ogólnie to wyczerpały mi się tematy do opisywania, myślę że mógłbym jeszcze zrobić coś ze "społeczeństwem", ale "różnorodność" już skończyłem, raczej. Skoro dziś bez tematu i bez wulgaryzmów, trzeba trzymać poziom i napisać coś. Ale coś mi sie nie udaje. Co za nieznośna pogoda. Jeden tydzień sypie śnieg, drugi tydzień jest odwilż. Weź człowieku rozkmiń to. Życzenia, życzenia, życzenia. Ciekawe czy życzenia które kiedyś ktoś mi złożył, spełniły się? Jakby tak się zastanowić, to nie da się tak tego zadowolić. Wigilia klasowa da best. "Życzę ci więcej palenia...", "...jeszcze więcej jarańska co masz teraz...", "... dobrego palenia...", "... jeszcze więcej dobrego palenia..." etc. Już chciałem powiedzieć komuś "dobra, git malina, wiem, więcej palenia, bierz opłatek i spadaj", ale nie udało mi się.Ogólnie sprawa z życzeniami głupi pomysł. I tak nic sie nie spełni. Ale przynajmniej śmiało możemy powiedzieć czego drugiej osobie brakuje, np: Życzę tobie, Janusz, zdrowych i mądrych dzieci!... Jakby były chore i głupie. Ale to też zależy jak wypowiemy te życzenie, czy tak jak powyżej, czy tak jak poniżej: Życzę tobie, Janusz, żeby twoje dzieci były zdrowe i nie chorowały, oraz ich sukcesów w nauce!..." Ojj, żeby z nudów takie rzeczy wypisywać. Lece na drugiego blog napisać coś lepszego, YO!
<tutaj pewnie każdy spodziewał się jakiś życzeń czy coś podobnego, ale nie ma, święta w tym roku odwołane>
czwartek, 16 grudnia 2010
różnorodność kulturowa cz.3
zaliczam, zaliczam, zaliczam! oczywiście sprawdziany, bo co innego mógłbym zaliczać. Myślę że mam dobry humor, chociaż jakieś... 2 tygodnie temu byłem w niebo wzięty. A może to było 3 tygodnie temu? Eeech, nie pamiętam, tak daleko, tak dawno. Ale pamiętam o czym skończyłem w ostaniej notce, więc dziś kontynuacja, myślę że dziś będzie króciutki wstęp do tego co mnie najdzie niedługo. SO LET'S ROCK! Czwartą rzeczą jaka mi przychodzi do głowy toooooooooo... POGLĄD. Na to wszystko. Czasami sobie myślę że to czego nie znamy jest złe, ale czasami sobie też myślę że lepiej żebyśmy o czymś nie wiedzieli dla własnego dobra, dlatego też wydaję mi się że to o czym mam świadomość, lecz jednak mamy o tym jedynie wiedzę powszechnie znaną(np. stereotypy) budzi u nas poczucie niepewności, obrzydzenia, czy co tam jeszcze. Obrzezanie dziewczynek i chłopców w niektórych Afrykańskich szczepach jest kultywowane od tysięcy lat. Jebane hamburgery z mnóstwem szitu w środku są kultywowane od iluś tam lat. Po nawpierdalasz się tej jabenj cechemii, dostaniesz dwa wylewy, kopa w dupe, udar mózgu, ale to i tak obrzezanie będzie sprawiało u ciebie większa niechęć!!! No ja pierdole jak to jest?! Kto tym dyktuje, ja się pytam?! Po co to komu?! Inny przykład. DREADY. Brudne, myte raz na rok, z milionami różnych stworków biegających w środku. Taki stereotym panuje wśród... 90% ludzi? Dopóki się nie spytają i się nie dowiedzą co i jak to kurwa te lamusy dalej będą tak haniebnie myśleć o tym. Gorsza rzecz jest Natty Dreadolcks. Ooooj tak, jestem posiadzaczem więc wiem. WSZYSTKO O CZYM NIE MAMY POJĘCIA JEST NIEDOBRE! Ilu ludzi tak myśli? A ilu ludzi nie znajdujących się w danym temacie udaje jebanych znawców, chociaż nic nie wiedzą o tym, hę? Ja się pytam?! CZY KTOŚ MI ODPOWIE?! "Oooooo, pewnie sam taki jest, hiporyta". Taaa, sprawię tobie przyjemność i sam siebie nazwę hipokrytą. "Ooooo, ale ja wcale taki nie jestem". Nie powiedziałem tego, a to że zaczynasz o tym mysleć samo o tym świadczy. "Ooooo, ale gówniarz się wymądrza". Ooooo, gówniarz, gówniarz a wie więcej od ciebie, YO!
wtorek, 14 grudnia 2010
różnorodność kulturowa cz.2
Jak to wszystko przychodzi tak zajebiście szybko. Mam na myśli zmianę pogody. Cały dzień sypie śnieg, wiatr nawala aż miło siedzieć za oknem i patrzeć, ale rzeczywistość jest taka chujowa że trzeba było wyjść na to zimno. I to dzięki temu siedze teraz pochylony nad laptopem i pisze te brednie, zmyślone w czasie wracania do domu ze szkoły o godzinie 20, w zawieji. Postanowiłem się wziąć za naukę. Oczywiście od nowego roku. Może od teraz. Pewne kroki już podjąłem. But who cares? No ta właśnie sobie przypomniałem że musze napisać wypracowanie z cudownego niemieckiego. Właściwie nie wiem po co i tak jestem nieklasyfikowany, a płaszczyć się czy lizać dupy nie mam zamiaru. No dobra, czas na drugą część tematu o różnorodności. Pierwsze co mi przyszło do głowy to wojny. Często się mówi że są wojny na "podłożu politycznym". Ale są wojny które były spowodowane różnicami ludzi zamieszkującymi te tereny lub to właśnie różnice między tymi ludźmi spowodowały akurat tą wojnę. Parę przykładów
Więcej nie chce mi się wymyślać. Ale przecież 6 przykładów powinnoby wam wystarczyć. Drugie co mi przychodzi do głowy to rasiści. Oooo taaaak. Jak fajnie jest zmieszać z błotem czarnucha, który robi za 1$ dziennie, kiedy my robimy 5$ za godzine(wszyscy od razu mają na myśli murzyna harującego za gorsze niż czarnego głodującego w Afryce, z AK47 na ramieniu). Albo ogólnie zapierdala za free. Jak fajnie jest pośmiać się z żółtka z jego śmiesznych skośnych oczu. Jak fajnie się pośmiać z aborygena bo... jest niski. Jak fajnie jest pośmiać się z Roma, bo jest jaki jest i tylko kradnie. Biali są idealni, oczywiście, taaaa, "po chuju fest". Ale kurwa mać, czarni mają swoje, żółci mają swoje, my mamy swoje. I NIECH NIKT SIĘ KURWA NIE WTRĄCA DO TEGO CO NIE JEST JEGO. Dlatego nigdy nie będę Rastafari. Z szacunku do prawdziwych Rasta i dla Boga. Ale jest też inna alternatywa. Trzecie co mi przychodzi do głowy to muzłumanie, protestanci, prawosławni, jehowi, katolicy. Nie wiem czy napisać te nazwy z wielkich liter, dlatego piszę z małych. Meczet w Warszawie jest rzeczą normalną, meczet stawiany niedaleko WTC też jest normalny. Ale do chuja za kościół stawiany w kraju Allaha trzeba zabić. Reformacja, kontrreformacja, krucjatry, średniowiecze, pastafarianizm. Wytwór Boga czy ludzi. Co prawda wola Boska może być przekazana na człowieka. Co by było gdyby Noe nie zbudował swojej Arki? Ale mi to podchodzi pod manipulacje, a każdy ma wolną wolę. Chociaż tak sobie myślę że, Noe raczej nie budował Arki dlatego że kazał mu Bóg, tylko dlatego że... się bał? I to mógłby być jeden z czynników. Noe boi się że Bóg go ukaże za nieposłuszeństwo, boi się że umrze blablabla... Ale to tylko ja.
Jako że jest to wszystko co wymyśliłem przez 15-sto minutową wędrówkę z przystanku do domu, koniec, kropka, ale zanim napiszę HOWK(paradokslanie już to zrobiłem) kawałek skeczu, których jednych może rozśmieszyć, a drudzy pomyślą "co za żenująy film, po chuj jak tu wchodziłem, po co ja to oglądam, pokazuje to jedynie poziom naszego społeczeństwa". Kurde, nie wyśliłem się z tym, HOWK!! http://www.youtube.com/watch?v=gKoaISQRL14 dobra nie dam rady władować link jak film, dlatego musze dać wam jedynie w formie takiej, jakiej jest, przy okazji jeszcze:
www.jaimojgust.blox.pl
sobota, 11 grudnia 2010
różnorodność kulturowa cz.1
esobe, 11 grudnia, zwykły jesienny dzień z topniejącym śniegiem do kolan, odwilżą i "szkalnką" na chodniku. Wszyscy kurwa myślą że jest zima. Jest KUŹWA grudzień, a nie zima. A to jest różnica. Po czterech zdaniach wylewania się o pogodzie czas na wylewanie się o innych pierdołach, od tego jest ten blog. Jak że dawno nie pisałem macie zaległość co do mnie. A u mnie sie działo, lub nie. Praca, miłość. To były (O DZIWO) dwie najważniejsze rzeczy jakie mnie soptykały w ciągu ostatnich 2 tygodni. Może zacznę od pracy, większość wulgaryzmów będę miał za sobą: NOSZ KURWA MAĆ. GDZIE JEST DO CHUJA MOJE 140 ZŁOTYCH MOENT KTÓRE MIAŁEM DOSTAĆ ZA 30H STANIA W MIEJSCU? NO GDZIE? CHUJ WIE. JEDYNE CO WIEM ZE DOSTANE JE 10.01.2011R. TAK KURWA. MUSZE CZEKAĆ JESZCZE MIESIĄC. JEDEN PIERDOLONY W DUPE MIESIĄC CZEKANIA NA JEBANE W DUPE 140 ZŁOTYCH. CO TO MA KURWA BYĆ?! PIEPRZENI BIUROKRACI. No, i po wszystkim. Co prawda, nie wylało to całkowicie mojej goryczy, ale każdy sposób jest dobry, ya seen? Jestem zagrożony z 3, może 4 przedmiotów, z jednego nieklasyfikowany. Luzik, przeciez wszystko do sie zrobić w... 1,5 tygodnia, n'nie? Właściwie przybywam tutaj po paru tygodniach z misją wytłumaczeniu wam, drogie małe grono ludzie rozumiejących, czym jest różnorodność. Docencie moje starania, chociażby z tego względu że nie robie tego w super, mega, extra warunkach. Więc tak jak zwykle wpisuje w google "różnorodność". W samym czasie pisania pokazuje mi sie pare wyników, takich jak "różnorodność biologiczna", "różnorodnosć kulturowa", "różnorodność genetyczna", "różnorodność rasowa". Jak zwykle na początku dążę do samej definicja tego słowa. Więc? O dziwno, nie wyskakuje mi jak zwykle wikipedia z hasłem "różnorodność", ale ciągle tylko pierdolenie o różnorodności biologicznej. Więc trzeba zawęzić nasze poszukiwania, a właściwie rozszerzyć do 2 słów: RÓŻNORODNOŚĆ KULTUROWA. Bo właśnie taka mnie dziś interesuje. O dziwo znowu nie wyskakuje wikipedia, więc klikam na link ze sciaga.pl. Wg tego serwisu RÓŻNORODNOŚĆ KULTUROWA to: "Społeczeństwa różnią się co do sposobów budowania związków między swoimi członkami. Prawda, do dupy cytat, nic się właściwie nie dowiadujemy. Więc trzeba to wytłumaczyć "po mojemu": Różnorodność kulturowa - są to*pieprzone zboczenie ze szkoły* różnice powstające pomiędzy społeczeństwem ze względu na pochodzenie, rozwój technologiczny, ustrój polityczny, mentalność społeczeństwa uczestniczącego w danej *sub*kulturze, klasę społeczną, rangę zajmowaną w społeczeństwie, religię, rasę. Aż mi się miło na duszy zrobiło. Dlatego czarny to czarny, a biały to biały. Dlatego Polacy są nietolerancyjni dla czarnych, czy innych ras. Bo się różnią, a właściwie wszystko co się od nas różni i tego czegoś nie znamy = jest złe!!! Tylko jest jeden problem. Może to działać w dwie strony. Chociaż czarni mają inne powodu żeby nas*pieprzonych białasów, "Wujów Tomów"* nie lubić. Jeżeli ktoś nie wie o czym mówie, niech stąd wypierdala. Od pewnego czasu strasznie interesuje się Afryką i wszystkim co jest z nią związane. Ale niestety idzie mi to *BAAAAAAAAAAAAAAAAAAAARDZO* powoli, ale przekonałem się do kultury Afryki(może niektóre tradycje nie są pochelbiane przeze mnie, ale tradycja to tradycja). Dlatego wolę Afrykę od Europy, bo tutaj są NUDY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale ktoś może zapytać, jest jeszcze Azja, Ameryka Płd., Australia. No więc Azja też jest nudna, może prócz Hindusów, ale dopiero jak opanuje Afrykę, mógłbym tam jechać. Ameryka Płd.? Hmmmm, też mogłaby być, ale też później. W Australii co prawda mam rodzinę, ale do cholery jest to kurwa tak daleko że aż nie widzę. Ameryka Płn. odpada na początku. I Afryka ze względu na to że pierwszy człowiek, że rdzenność, że etniczność, że bębny, że natura, że inne nieodkryte rzeczy. No dobra, mamy def. RÓŻNORODNOŚCI KULTUROWEJ, więc przyszedł czas naaaaaaaaaa SUBKULTURY. I znowu wg sciaga.pl SUBKULTURA to: "Wzory subkulturowe nadają grupie wyraźną tożsamość i styl, co odróżnia ją od całości społeczeństwa, którego jest częścią. Tożsamość subkultury może się koncentrować wokół jej dziedzictwa etnicznego i zależeć od tego, czy jest to dziedzictwo chińskie, włoskie czy polskie. Może także wynikać z sytuacji ekonomicznej grupy, co najlepiej widać na przykładzie biedoty zamieszkującej getta. Znowu gówno się dowiedzieliśmy. Ale gdyby tak mi sie chciało, jak mi się nie chce, to bym wytłumaczył po swojemu, ale nie ma takiej kurwa potrzeby, jesteście duzi przecież. Myślę że czas na mnie, znikam. HOWK!!!
sobota, 20 listopada 2010
społeczeństwo cz.3
WTOREK, 16 DZIEŃ LISTOPADA. No tak i co dalej? Dalej to będę nawijał o społeczeństwie. HURA! Ale zanim o społeczeństwie mini-wstęp. Taaaaaaak, znalazłem pracę. Długo wyczekiwaną pracę. Właściwie to ona znalazła mnie. A tak właściwie to spadła mi z nieba. DAR Z NIEBIOS! Matko, stanie, właściwie w jednym miejscu, po pare godzin nie jest wygodne, nogi mi weszły w dupe. Ale jeszcze większe obcowanie z ludźmi w różnym wieku, z różnych miejsc(to ciekawe będzie, ale później) i nie wiem z czym jeszcze innym, ale z czymś na pewno. Jak dla mnie dalej jest tak jak myślałem wcześniej. Chociaż troszeczkę dorosłości się wdarło w moje spostrzeżenia. Ale niekiedy ta dorosłość jest... udawana. Tak jak u mnie. Ale ja to robie umiejętnie. Gdy spotykam ludzi którzy myślą że są super, extra- ręce mi się załamują. Tacy też się zdarzają, wszędzie. No dobra to teraz trochę humoru. Jako że 8h stoję na nawigacjach, spotykałem się z dziwną sytuacją. Widać idzie cała rodzinka. Rodzinka widać mieszkająca w pobliskiej wsi. Jeszcze tylko dołożyć po lewej krówkę, dwie świnki, a po prawej psa wesoło machającego ogonem. Z daleka można było ich zauważyć. W końcu wszedł do mojego działu. Oczywiście z wymuszonym uśmiechem podchodzę i się pytam: - Pomóc w czymś państwu? Tzw. Głowa rodziny, guru, starszyzna, czy jak go tam nazwać mówi: - Nooo, ja chciałbym takie małe telewizorki do samochodów. Z powstrzymaniem się od wybuchnięciem śmiechem, załamania rąk, załamania nerwowego, wyzywaniem, przywołaniem Boga, robię jeszcze większy uśmiech i się pytam: - Chodzi panu o nawigację czy DVD samochodowe. - Noooo, o coś takiego. Hmmmm... zdecydowałem że nie chce mi się z nim gadać bo i tak nie kupi nawigacji, więc mówie mu gdzie są samochodowe DVD. Na to on: - Gdzie, gdzie dokładnie? No dobra, zaprowadzę go. Zaprowadziłem i mówię mu że jakby czegoś potrzebował niech szuka kolegów w żółtych koszulach, bo ja tylko od nawigacji. 14,3s później(tak liczyłem) przychodzi do mnie i mówi: - To pan mógłby coś mi o tym więcej powiedzieć, bo ja się nie znam. - Mówiłem panu, że w razie jakiś pytań niech pan szuka kolegów w żółtych koszulach. *CZY TO JEST ŻÓŁTA KOSZULA? NIE, TO JEST BIAŁA KOSZULKA, WIĘC PÓJDZIESZ PAN POSZUKAĆ JAKIEGO PACANA KTÓRY WYTŁUAMCZY PANU O CO CHODZI, A PAN I TAK SOBIE WSADZI TO W DUPE I SOBIE PÓJDZIE, YO* Ludzie słyszą to co chcą usłyszeć. To samo tyczy się telewizji. Jest jakaś mała sprawa, telewizji nagle robi z tego aferę na całą Polskę. Ależ ja jestem antyTV. Ale to co się tam dzieję jest tak widoczne że nie rozumiem dlaczego telewizja dalej jest legalna. Ostatnio było omawiane społeczeństwo z perspektywy pesymisty. Czas na zmianę: Nowy dzień. Godzina 6:30. Jakoś tak za wcześnie, Ale niektórzy mają gorzej. No dobra, troszkę to trwało, nie zdążyłem czegoś zjeść, więc trzeba wziąć hajs. Znowu, ale co robić, nie będę głodny chodził cały dzień. Przez to wszystko znowu spóźniłem się na autobus. Ech, przynajmniej nie będzie mnie na pierwszej matmie. Gorzej z tym że spóźnię się na lekcję o 14 i powiem że zaspałem. No dobra, może być i tak. W szkole, jak zwykle, mniej nauki, więcej śmiania się. Oczywiście muszę też spotykać się z debilami, ale oni też są potrzebni temu światu, jakaś hierarchia jednak jest. To nie jest fajne, ale mam wyjebane. Koniec. Koniec dlatego że właściwie nie chce mi się pisać. Ale jedno jest ciekawe. To była perspektywa optymisty czy realisty? Właściwie sam nie wiem, bo można to zinterpretować dwojako. Wracając do mojej nowej pracy w sklepie AGD EURO RTV. Wracałem sobie któregoś dnia i do autobusu wsiadło paru panów, nie starych, nie młodych. Od razu pomyślałem *o, klasa robotnicza!*. I nagle myśl *kurwa przecież też jestem robolem, robiącym 20h w 3 dni, 7zł za 1h*Czemu nie żyję w ZSRR, w latach .20 wieku XX? Może byłbym u władzy. Ale byłbym wtedy uwielbiany. Chociaż nie dążę do tego. ZSRR jest zajebistym przykładem co właściwie zwykli ludzie mogą zrobić z państwem. Cały komunizm i socjalizm pokazuje jak zwykły elektryk z Gdańska może zostać prezydentem. I to był wybór społeczeństwa. Ale wybór taki, żeby było inaczej niż było wcześniej. Społeczeństwo chciało coś nowego, władza powoli ustąpiła i wyszło jak wyszło. Ale władza to też ludzie, ludzie to społeczeństwo i koło się zamyka. SAMI SOBIE SZKODZIMY. Jasne nie wszyscy zawsze będą zadowoleni, ale litości. Namąciłem coś, elo. *** CZWARTEK, 20 DZIEŃ LISTOPADA. To miało się pojawić we wtorek, ale się nie pojawiło. Ale to i dobrze. Od wtorku duzo się działo. Np. wyjazd do Poznania. Co z tego że to była jakaś nudna, pięciogodzinna konferencja. Co z tego że jechaliśmy autokarem(wszyscy wiedzą że lepiej się jeździ pociągami). Jeden z lepszych tripów do Poznania. Ale co do ludzi którzy tam byli. Jeszcze bardziej utwierdzam się w przekonaniu że logistyka nie jest już dla mnie. Ta... sztywność. Nie, nie, nie to nie dla mnie. Zresztą ja już postanowiłem. Zostanę NINJA! Dobra już kończę. Coraz więcej mieszam się w tych tematach, to co mam pisać i to co myśleć. To jest dziwne. Jak u mnie. Wyrzucili mnie z mojej roboty którą miałem pochwalić się we wtorek. No to teraz po pracy. Ale znalazłem inną, do dupy. Jebać ludzi którym nie spodobały się moje natty dread! Teraz powinienem być w Wrocławiu lub w W-wie. Powinienem być wśród swoich ludzi! A Zastal po 14min gry w W-wie przegrywa 40:23... Ostatnie 3 zdania były napisane tylko dlatego żeby zapełnić lukę po tym co miałem napisać, ale zapomniałem. Zauwarzyłem jak zmienia się opinia o czymś na przestrzeni paru dni, fajne to. Miało byc o społeczeństwie a właściwie nie było zbyt dużo o społeczeństwie. Koniec części o społeczeństwie |